18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Zaczynać nowy rok od myśli, iż jest się dumnym z elementu kultury miasta...

Magda Prętka
Magda Prętka
Moim najwcześniejszym wspomnieniem związanym z lokalnym zespołem folklorystycznym jest zdjęcie pochodzące chyba z początku ubiegłego stulecia zrobione w sali braci Sundmanów przy okazji prezentacji „Wesela Szamotulskiego”, które widziałam jeszcze w szkole podstawowej, choć zupełnie nie pamiętam przy jakiej okazji.

Już wtedy wywarło jednak ono na mnie tak duże wrażenie, że do tej pory wciąż funkcjonuje gdzieś w mojej głowie. Członkowie zespołu prezentowali się na zdjęciu w pięknych strojach i chociaż fotografia była czarno – biała, wyobrażałam sobie głębię kolorów ich ubrań i ten tak charakterystyczny czerwony odcień szminki na ustach tancerek. Już wtedy wiedziałam, że jest to ten element szamotulskiej kultury, której należy się wyjątkowy szacunek, gdyż skrywa on w sobie jakąś nieuchwytną historię naszego regionu. No i tak mi już zostało... Reaktywacja Zespołu Folklorystycznego „Szamotuły”, która nastąpiła chyba w połowie ubiegłego roku natchnęła mieszkańców bliskich moim odczuciom dużą dozą optymizmu, choć wielu nie wróżyło zbyt dobrej przyszłości lokalnym folklorystom. Mówili, że „to nie będzie już to”, że ta magia „ludowizny” zniknie, a taniec i śpiew stanie się czymś bardzo technicznym, wykonywanym odruchowo.

Ja byłam co prawda zawsze tylko widzem , nigdy nie doświadczyłam tego, jak zespół funkcjonował od środka, jak oddychał i może rzeczywiście wraz z reaktywacją coś stracił, bo tak – wydaje mi się – jest zawsze w przypadku zmian, ale z drugiej strony zyskał chyba o wiele więcej, bo – chociaż zabrzmi to strasznie banalnie – dostał drugą szansę. Szansę, która przynajmniej w moim odczuciu, oznaczała być albo nie być dla tego zespołu i którą on wciąż umiejętnie wykorzystuje.

Kolędy w wykonaniu folklorystów usłyszałam już przy okazji Mikołajek na hali „Wacław”, kiedy podczas instrumentalnej prezentacji na fletach przez tych najmłodszych – ledwo „odstających” od ziemi członków zespołu, kolędy „Julajże Jezuniu” musiałam się powstrzymywać od płaczu. Wzruszeń nie brakowało i w kinie, gdy do folklorystów dołączyli górale. Myślę, że to właśnie w tym miejscu na chwilę powróciła ta magia obecna na moim zdjęciu z przeszłości, a przynajmniej tak to sobie wyobrażam... I naprawdę cudownie jest zaczynać kolejny, nowy rok od myśli, iż jest się dumnym z pewnego elementu kultury miasta, w którym się żyje, bo ja jestem – przede wszystkim z tego, że w dobie konsumpcjonizmu i digitalizacji absolutnie wszystkiego, nasz folklor ma siłę się bronić!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Rusza 61. Festiwal w Opolu. Znamy szczegóły

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wielkopolskie.naszemiasto.pl Nasze Miasto