Ukraińcy w Polsce: nie wyjeżdżają do Niemiec, a chcą tu mieszkać i pracować!

Materiał informacyjny
Są obywatelami Ukrainy – wciąż mówią w swoim języku, utrzymują kontakty z najbliższymi, którzy tam pozostali, dobrze wspominają ojczyznę. Ale są pewni – przyjechali do Polski, by tu zostać, by mówić po polsku, wykształcić tu dzieci, pracować i mieszkać. Wbrew popularnym opiniom o tym, że Ukraińcy opuszczą Polskę i wyjadą do pracy do Niemiec, bardzo wielu z nich nie ma takiego zamiaru. Zdecydowali związać swoje losy z naszym krajem, bo jak mówią, Polacy okazują im tyle sympatii, że czują, jakby byli w jednej rodzinie, i to zarówno pracując w Amice, jak i prywatnie.

Lilia Herasymiec codziennie przekracza bramę Fabryki Kuchni Amica: w służbowym kombinezonie pracuje w emalierni i bardzo sobie chwali tę pracę. Jak mówi, ma jasno ustalone warunki: osiem godzin pracy, wolne soboty oraz niedziele i pewną płacę. Nie musi martwić się o mieszkanie i wyżywienie, tym bardziej, że jej mąż Igor, który jest kierowcą TIR-a, również regularnie odbiera wypłatę. Przyszłość rysuje się dla nich w jasnych barwach.

- Jestem z Doniecka, skończyłam prawo, bo bardzo chciałam być adwokatem – opowiada Lilia. - Pracowałam nawet w zawodzie, ale nie za długo, bo niestety nie była to praca, która zapewniałaby mi utrzymanie, a w kancelariach nie było wolnych etatów, by można było kierować swoją karierą. Przyjechałam do Polski, do Wronek, i tu podjęłam pracę w Amice. Jestem już rok i trzy miesiące i cieszę się – to była dobra decyzja.

Lilia mówi dobrze o polsku (szlifuje jeszcze pisanie), nie ma kłopotów z porozumiewaniem się w sklepie, na poczcie, czy w urzędzie. W pracy tym bardziej nie ma, bo Amica zatrudnia około 400 obywateli Ukrainy, wspierając ideę „Amica for others” - współpracy bez granic. Jak mówi, ludzie tu są bardzo życzliwi, i nie widać różnic między Polakami a Ukraińcami.

- Wynajmujemy mieszkanie i bez kłopotu się z wszystkimi dogadujemy – czuję się tu po prostu normalnie, tym bardziej, że utrzymuję stały kontakt z siostrą i rodzicami, więc nie czuję odległości, jaka nas dzieli. Siostra z mężem i córką przyjechali do nas zresztą w czasie ostatnich świąt. Ich córka uczy się zresztą w Polsce i będzie miała międzynarodowy dyplom. Odwiedziliśmy z mężem inne kraje, ale w Polsce jest najlepiej, i to nie tylko dlatego, że ceny są niższe niż np. w Niemczech, czy w Czechach: tu żyje się naprawdę dobrze. Chciałabym, by udało nam się kupić mieszkanie, mieć tu własny kąt, mieć szczęśliwe dzieci – i już zostać.

Lilia lubi gotować, piec ciasta, a gdy mąż jest w trasie – w domu czeka na nią kotka Busieńka, czyli - Koralik.

- Wiem, że nauczę się dobrze czytać i pisać po polsku, wierzę, że wszystko się dobrze ułoży – lepszego startu przecież nie mogłabym sobie wymarzyć…

Pchnęli gospodarkę do przodu

Lilia i Igor tak jak tysiące ich rodaków dostrzegli szansę poprawę jakości życia właśnie w Polsce. Ocenia się, że w naszym kraju pracuje już 900 tys. obywateli Ukrainy, w dużej części pracowników sezonowych, których rola w polskiej gospodarce jest istotna: aż około 10 procent wzrostu gospodarczego ostatnich lat zostało wypracowane właśnie przez nich! Lilia i Igor mają siebie, mają sąsiadów, pochłania ich nie tylko praca, ale też nadzieje. Mają bowiem swój cel. Nie można jednak zapominać, że ich rodacy, będąc daleko od swych rodzin, nieraz zmagają się z samotnością. Choć mijamy ich codziennie na ulicy, w sklepie, banku, czy na poczcie, choć mamy swoje doświadczenia emigracyjne, to ich… nie zawsze zauważamy. Dlatego projekt „Amica for others”, podjęty przez największego polskiego producenta sprzętu AGD, zwraca uwagę Polaków na sąsiadów, którzy chcą z nami jak najlepiej żyć. I którzy nierzadko – chcą związać z Polską swoje życie.

- W firmie Amica zatrudnionych jest blisko 400 osób pochodzenia ukraińskiego. Nasze społeczeństwo w sposób naturalny przestaje być jednokulturowe. Warto zauważyć, że niezależnie od narodowości, wyznania czy statusu społecznego, mamy te same uniwersalne, ludzkie potrzeby - szacunku, miłości, zdrowia, przynależności - mówi Joanna Lewandowska, strategiczny menedżer ds. komunikacji marki Amica. - Uważamy, że nic tak nie zbliża ludzi, jak drobne gesty oraz inicjatywy lokalne, które sprawią, że będziemy się bliżej poznawać i wspierać – na przykład w ramach relacji sąsiedzkich.

Prowadzili własną firmę

W Amice, w emalierni pracuje także Natalia Malcewa. Jej mąż Sergiej także tutaj trafił – jest pracownikiem magazynu. Oboje przyjechali z Winnicy, miasta na wschodnim Podolu, razem z synami Kiryłem i Eugeniuszem. Wynajmują mieszkanie, za sąsiadów mają Polaków, Ukraińców i Wietnamczyka i także nie czują się tu źle. Dogadują się bez problemów, a jedyny incydent, z jakim się spotkali, w którym polski właściciel firmy, do której początkowo trafił Sergiej, okazywał pogardę ukraińskim pracownikom, stał się dla nich jedynie punktem odniesienia dla obecnej życzliwości.

- Starszy syn ma 21 lat, studiuje w Polsce stosunki międzynarodowe, a marzy o prawie, a młodszy, 14-latek, uczy się w szkole; już po dwóch miesiącach pobytu tutaj mówił i pisał po polsku lepiej ode mnie – opowiada Natalia. - Na Ukrainie mieliśmy firmę, zajmującą się oknami, żaluzjami, roletami… Ale choć nie baliśmy się pracy, firma nie rozwijała się. Do tego przyszła wojna. Zamknęliśmy przedsiębiorstwo i pomyśleliśmy, że przyjedziemy i spróbujemy znaleźć pracę tutaj. Starszy syn już tu przyjeżdżał, młodszy zadeklarował, że szybko opanuje język, by w szkole móc się swobodnie uczyć. I tak podjęliśmy decyzję. A w szkole też okazało się, że syn znalazł dobrych kolegów, że nauczyciele życzliwie podeszli do jego starań związanych z opanowaniem języka, a do tego mógł liczyć na dodatkową pomoc, by opanować normalny program. Gdy wreszcie pomogliśmy synowi zorganizować spotkanie dla dzieci z klasy w restauracji, a nie bardzo początkowo wiedzieliśmy jak to się tu robi, to okazało się, że wszyscy byli bardzo zadowoleni: chłopak był tak szczęśliwy, że nie wyobraża już sobie innego środowiska.

Chcemy kupić mieszkanie, chcemy tu zostać

Choć Natalia i Sergiej są zadowoleni, lubią swoją pracę, znaleźli wielu przyjaciół, a w wolnym czasie mogą pojechać na ryby (co oboje lubią) lub po prostu na zakupy (co lubi Natalia) – to mają dwa marzenia, wokół których kręci się teraz ich życie: chcą, by synowie zdobyli jak najlepsze wykształcenie, tak samo dobrą pracę i założyli szczęśliwe rodziny, a także – by udało się im kupić mieszkanie i w pełni zasymilować się z wronieckim środowiskiem, które tak bardzo przypadło im do gustu. Nie przyjechali tu przecież, by zarobić i po wszystkim wrócić do siebie – oni czują, że tutaj już są u siebie, że trafili do swojego wymarzonego miejsca na świecie. I że tu chcą zostać.

- Tu jest najlepiej – twierdzi Sergiej. - Ludzie są inni niż np. w Niemczech, ot tacy jak u nas. Można z nimi szczerze pogadać, wyjść na grilla, wypić piwo. My przecież też nie jesteśmy inni – pewnie dlatego tak dobrze się rozumiemy z Polakami.

Kibicują biało – czerwonym

Tuż przy granicy Wronek zamieszkali Lilja Jakowlewa i Jurij Horbenko, monterzy w Amice, pracujący na wydziałach montażu i emalierni. Dla Polski, o której czytali w Internecie i słuchali opowieści koleżanki pracującej w jednej z firm w naszym kraju, zostawili pracę w sklepie – Lilia – i niezłą, specjalistyczną pracę elektryka – Jurij. Obie profesje nie dawały jednak w Dniepropietrowsku, skąd przyjechali, zarobków dających szansę na normalne życie. Wraz z nimi przyjechał syn Filip, który podjął naukę w polskiej szkole, realizując jednocześnie program 6. i 7. klasy. Trzynastolatek uczy się też języka angielskiego – z którym dobrze sobie radzi – i niemieckiego. Język polski opanowuje jednak najszybciej i dziś nieraz pomaga rodzicom, gdy mają problem z trudniejszymi polskimi słowami. Chce w przyszłości być informatykiem i pisać programy komputerowe. Jego siostra Nadia została na Ukrainie – tam studiuje farmację.

- Chcemy poznać lepiej Polskę – zapewnia Lilia - kibicujemy piłkarzom, zarówno przed ekranem w pubie we Wronkach, gdzie trzymaliśmy kciuki za biało – czerwonych w meczu z Kolumbią, jak też byliśmy na meczu Lecha w Poznaniu. Oczywiście widzieliśmy też panoramę racławicką, byliśmy w Warszawie, Kołobrzegu, Karpaczu. Zresztą chodzimy na lokalne imprezy, takie jak np. Dzień Wronek: tam w czasie występów muzycznych mąż zamówił dla mnie taką ładną piosenkę, popularną w Polsce „Żona moja”!

Lilia i Jurij pojechali też dalej, do Niemiec, ale z ulgą wrócili do Polski.

- Odwiedziliśmy rodzinę w Niemczech, ale wolimy być tu, w Polsce – mówi Lilia. - Gdy już przekroczyliśmy zachodnią granicę wracając do Polski, to już poczuliśmy ulgę, że wracamy do domu. Bo czujemy, że nasz dom jest teraz tutaj: mamy bardzo dobrych sąsiadów, wciąż spotykamy dobrych ludzi i dziękujemy Bogu, że tak trafiliśmy. Zresztą gdy nas inni Ukraińcy pytają o pracę, chwalimy, mówimy jak tu jest i zawsze kierujemy do Amiki! A nasze marzenia? Chcielibyśmy kiedyś kupić mieszkanie i tu pozostać.

Nie są niewidzialni

Nasi sąsiedzi, którzy postawili wszystko na jedną kartę i wybrali życie w Polsce, chcą jak najlepiej służyć polskiemu społeczeństwu. Korzystając z życzliwości i pomocy Polaków, chcą odpłacać tym samym, ze szczerego serca i w miarę swoich możliwości. Warto dać im tę szansę i zauważyć ich. Nie powinni być dla nas niezauważeni, czy lekceważeni tylko dlatego, że nieraz oceniamy ich według schematów związanych z pracą typu „Ukrainka-sprzątaczka”, czy „Ukrainiec- budowlaniec”. Gdy z nimi się spotkamy, porozmawiamy, przekonamy się, że – jak mówi Stepan Rudik, współautor wystawy fotograficznej „Niewidzialni”, dotyczącej Ukraińców w Wielkopolsce - są to ludzie nieraz pracujący znacznie poniżej swoich kwalifikacji, że nieraz mają wyższe wykształcenie, że są po prostu tacy jak my...

Wideo

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3