Podróże pleszewian: Petersburg przez Wilno, Rygę i Tallin [FOTO]

Irena Kuczyńska
Podróże pleszewian: do Rosji przez Litwę, Łotwę i Estonię Irena Kuczyńska
Cztery europejskie stolice, ponad 3 tysiące kilometrów w ciągu dziewięciu dni - czyli podróże pleszewian do Rosji przez Litwę, Łotwę i Estonię

Podróże pleszewian

Zobaczyć cztery europejskie stolice w ciągu dziewięciodniowej wycieczki? Tak, to nie jest żart. Przygoda z trzema tysiącami kilometrów w tle rozpoczęła się w środę o świcie w Ple-szewie na przystanku przy ul. św. Ducha. W Gołuchowie dołączyła reszta wycieczkowiczów i autobus pomknął na wschód. W Warszawie wsiadła pilotka Marta i wycieczka, której dobrym duchem była Irena Skowrońska, rozpoczęła się.
Późnym popołudniem przejechaliśmy przez Litwę i wieczorem pierwszy nocleg w miejscowości Bauska na Łotwie, tuż przy granicy z Litwą. W 1596 roku Bowsk(nazwa polska miasta) został przyłączony jako ziemie lenne do Rzeczypospolitej.
Nazajutrz wyjazd do Rygi. Po Unii Lubelskiej (1569) także i to miasto należało do Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Pod panowaniem polskim zaczęło się dynamicznie rozwijać, czego dowodem był wzrost liczebności cechów rzemieślniczych z 8 do 24.
W 1589 r. Ryga złożyła przysięgę wierności nowemu królowi Polski Zygmuntowi III Wazie. Zabytkowe Stare Miasto wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego UNESCO.
Po Rydze oprowadza nas Regina - Łotyszka z korzeniami polskimi. Piękną polszczyzną opowiada o przeszłości miasta, o Łotyszach dzielnie broniących swej tożsamości. Prowadzi starymi uliczkami, pokazuje średniowieczne kamieniczki, katedry katolicką i luterańską, baszty prochowe. Miasto jest pełne zwiedzających.
Wszędzie kawiarenki. W jednej z nich pijemy smaczną kawę oraz balsam - nalewkę z czarnej porzeczki, jemy ciastka. Kelner rozmawia z nami po rosyjsku.
Po południu dalsza droga do Tallina - stolicy Estonii 400 km przez lasy. Łotwa ma półtora miliona mieszkańców, z czego połowa mieszka w Rydze.
Wieczorem nocleg na obrzeżach Tallina. Hotel wygodny, estońskie piwo znakomicie gasi pragnienie po całodziennym zwiedzaniu i podróżowaniu.
O 22.00 jeszcze jest jasno, czas przesunięty jest o godzinę. Kwitną bzy i tulipany. Jesteśmy na północy Europy.
Od rana zwiedzanie Tallina z przewodniczką posługującą się językiem rosyjskim. Tallińska starówka została wpisana na listę światowego kulturowego dziedzictwa ludzkości UNESCO.W stolicy mieszka jedna trzecia ludności Estonii, kraju także bardzo słabo zaludnionego.
Tylko 80 km dzieli Tallin od Helsinek - stolicy Finlandii. Przewodniczka pokazuje promy, które w ciągu dwóch godzin przewożą na drugi brzeg. Ruch jest wielki. Zarówno na Górnym Mieście, które otaczają średniowieczne mury, jak i w prawosławnym Soborze Aleksandra Newskiego, czy w luterańskim kościele św. Olafa są tłumy turystów.
Przewodniczka tłumaczy, że większość starych budowli to oryginały, bo w wojnę zaledwie 10% miasta ucierpiało. Tallin (niegdyś Rewal) należał do miast Hanzy w XIIwieku. Okupacja radziecka nie zniszczyła ani Rygi ani Tallina. Tylko Rosjanie, jeśli chcą mieć obywatelstwo łotewskie czy estońskie, mszą zdać egzamin z języka. – Wielu bezpaństwowców mieszka w Estonii - mówiła przewodniczka.
W restauracyjce na starówce zjadamy obiad za 5 euro i delektujemy się miejscowym piwem. Rozmawiamy po rosyjsku. Nie ma problemu z komunikacją.
Po południu wyruszamy na północny wschód. Przed nami 400 km drogi do Sankt Petersburga.I granica z dokładnym sprawdzaniem paszportów, zaglądaniem w oczy, przechodzeniem przez bramki, sprawdzaniem autobusu.
Za granicą Unii Europejskiej inny świat. Przy drodze drewniane domy, bardzo dużo opuszczonych, ugory, nie widać ogrodów, sadów, jednorodzinnych domów nawet na przedmieściach Sankt Petersburga, który przez 200 lat był stolicą rosyjskiego imperium. Miasto stworzył w 1703 roku car Piotr I. Od zera, dlatego centrum jest takie przemyślane. Na początku miało być tylko na Wyspie Zajęczej a mieszkańcy mieli przemieszczać się łodziami. Dopiero po śmierci Piotra zbudowano pierwsze mosty. Teraz jest ich na rzekach i kanałach prawie 400. Trzynaście każdej nocy ,,zwodzi się’’czyli podnosi na trzy godziny przęsło, żeby statki mogły przepłynąć do Jeziora Ładoga. Widok niezwykły.
Niezwykła też była przewodniczka Larysa. Skończyła polonistykę na uniwersytecie i pięknie mówiła po polsku.
Poprowadziła po Ermitażu - trzecim co do wielkości muzeum na świecie, pokazała obrazy mistrzów i pałacowe wnętrza. Dzięki zakupionym albumom będzie można wrócić w te miejsca i kontestować sztukę.
Pokazała najbardziej znane świątynie: Kazanskij Sobor, Isaakijewskij Sobor, kościół św. Katarzyny, gdzie do 1938 roku spoczywał król Stanisław August Poniatowski. W Peterhofie - letniej siedzibie carów były pałacowe wnętrza oraz ogród z fontannami. W Carskim Siole Bursztynowa Komnata. Piotr I chciał mieć w swoim mieście wszystko, co widział na zachodzie Europy. Jego następcy miasto rozbudowywali.
30 maja przypadały urodziny Pitiera (tak potocznie zwą Petersburg) festynom nie było końca. Tysiące turystów w każdym miejscu. W okolicach Newskiego Prospektu, restauracja, gdzie kelnerzy byli poprzebierani za pionierów. Serwowali rosyjskie dania. Przy pomniku Piotra I ,,Jeździec miedziany’’ przebierańcy pozujący do zdjęć. Wszędzie miło i sympatycznie. Pierożki, barszcz, so-lianka, ,,carskaja wodka’’, ma-trioszki, albumy, żeby w domu można było wracać i doczytywać sobie.
Zdaniem Larysy, najgorzej żyje się w Rosji emerytom. Mają 7000 rubli emerytury, a 6000 potrzeba na opłaty. O leczenie nikt nie dba, do lekarza trzeba iść z pieniędzmi, do szpitala też. Embargo na polskie owoce sprawiło, że trzeba je sprowadzać np. z Hiszpanii, są drogie i mało kogo stać.
Wspomnienie z podróży - niezapomniane. W tallińskiej cerkwi - otwarta trumna z nieboszczką i ksiądz śpiewający panichidy, w cerkwi w Peterhofie chrzest małego Bogdana, zanurzanego w misce z wodą. A obok turyści oraz rozmodleni wierni przed swoimi ikonami.
W ostatnim dniu Wilno, stolica Litwy. I żadnego śladu Jagiełły, dzięki któremu doszło do powiązania naszych narodów na 300 ponad lat na dobre i na złe. Litwini uważają, że raczej na złe, bo po polsku za bardzo nie chcą mówić, mimo że rozumieją. Za to przewodniczka Jolanta podkreśla, że to Polacy zbudowali Litwinom piękne miasto.
W pamięci zostanie Matka Boska w Ostrej Bramie, taka bliska, że na wyciągnięcie ręki prawie. Tu trzeba wrócić. Z tym postanowieniem wsiadamy w autobus. Po 10 godzinach wysiadamy w Plesze-wie na św. Ducha.

Kolno wolne od koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie