Nasze kadrowiczki Kinga i Julia Małachowskie z Szamocina (ZDJĘCIA)

Piotr Ślęzak
Piotr Ślęzak
Bliźniaczki Kinga i Julia Małachowskie z Szamocina startowały na największych światowych zawodach w pływaniu w płetwach

Bliźniaczki Kinga i Julia Małachowskie z Szamocina startowały na największych światowych zawodach w pływaniu w płetwach. Pochodzą ze sportowej rodziny ich ojciec Włodzimierz jest utytułowanym trenerem i niegdyś świetnym piłkarzem, również brat jest świetnym piłkarzem. Dzisiaj opowiedzą jak to się zaczęło i jak wygląda od kuchni.
Kinga Małachowska: Naszą pasją i hobby od ponad 10 lat jest finswimming, ale uwielbiamy każdy sport. Wychowałyśmy się w rodzinie w której rodzice uprawiali sport i to oni zaszczepili u nas pasje do aktywności fizycznej. Wychowywałyśmy się na wsi więc każdą wolną chwile spędzałyśmy na dworze, jeżdżąc na rowerze, skacząc przez skakanki, grając w piłkę nożną. Miłość do pływania zaczęła się na wakacjach u naszego wujka, który zabrał nas na pływalnie i dał nam pierwsze lekcje pływania. Po powrocie z wakacji poprosiłam rodziców aby zapisali nas na naukę pływania. Długo nie trzeba było ich namawiać. Tak trafiłyśmy do trenera Bartosza Smaruja i trenowałyśmy z nim 10 lat. Rodzice nauczyli nas tego, że nie można się poddawać i trzeba ciężko pracować. Myślę, że to jest klucz, dzięki któremu osiągamy wysokie wyniki. Przez rok uczyłyśmy się pływać. Niedługo po tym powstał klub, w którym trener Bartek założył grupę pływania w płetwach oraz klasycznego pływania. Na początku był problem, ponieważ ja chciałam iść w pływanie klasyczne a Julka w płetwy. Niestety rodzice nie zgodzili się na to abyśmy uczęszczały na dwie grupy, ponieważ zajęcia odbywały się w innych godzinach, a musieliśmy dojeżdżać dlatego decyzja padła na pływanie w płetwach. Pływanie w płetwach jest dyscypliną, o której niewiele osób słyszało. Dlaczego? Pewnie dlatego, że schowani jesteśmy pod wodą i osiągamy niemałe prędkości przez co trudniej się nas śledzi. Jak pływać szybciej niż rekordziści świata w pływaniu? Zaopatrujemy się w zestaw: monopłetwa lub dwie płetwy oraz fajka. Pływamy po powierzchni (50-1500 metrów) i pod wodą (50-400 metrów). Na dłuższe wyprawy pod powierzchnią zabieramy butle tlenową. Najlepsi z nas osiągają prędkości ponad 7 km/h  na dłuższych dystansach. Niektórzy wolą szybkie motory, samochody lub skoki spadochronem - nam natomiast przypadła do gustu wodna wersja odczuwania prędkości. Po paru latach treningów, pojawiły się pierwsze medale. Swoje pierwsze krążki zdobyłyśmy w 2010 roku, ja na Mistrzostwach Polski na 50 metrów Bi-fins. Julka na Pucharze Polski na 25 metrów pod wodą. Potem było już coraz lepiej. W 2013 roku dostałam się na Mistrzostwa Europy. Julka w 2014 na Mistrzostwa Świata. Dla mnie był to ciężki rok, ponieważ miałam kontuzję. Ból kręgosłupa był zbyt duży abym mogła trenować. W 2015 oby dwie byłyśmy na Mistrzostwach Europy Juniorów, gdzie w sztafecie wywalczyłyśmy brązowy medal wraz z dziewczynami z Jastrzębia Zdróju. 2016 rok był rokiem kończącym czas juniorów. Julka zdobywa wtedy brązowy medal na dystansie 50 metrów po powierzchni. Jeśli chodzi o 2017 rok to był to jeden z ważniejszych, ponieważ był to pierwszy rok w seniorkach, ale również odbywały się WORLD GAMES – igrzyska sportów nieolimpijskich oraz Mistrzostwa Europy. Julka była na obu imprezach ja natomiast wystartowałam na Mistrzostwach Europy seniorów. Ten rok skończył się dla mnie dobrze, natomiast Julka zmagała się z problemami zdrowotnymi. W 2018 pojechałam na Mistrzostwa Świata gdzie popłynęłam w finale na 50 metrów po powierzchni. Tym razem mnie ponownie spotkała kontuzja kręgosłupa i kolana. W 2019 zmieniliśmy tryb trenowania, Julka dostała się na Mistrzostwa Świata i była w 7 na 50 metrów po powierzchni, ja natomiast walczyłam o powrót do zdrowia oraz przygotowywałam się do uzyskania minimum do reprezentacji Polski. Na finale Pucharu Świata razem z siostrą popłynęłyśmy dobrze, uzyskując minimum do reprezentacji Polski na Mistrzostwa Świata w Tomsku, an których odbędą się również kwalifikację do World Games 2021 w Stanach Zjednoczonych. Aktualnie trenujemy same, ja w Poznaniu, ponieważ tam mieszkam i studiuje, Julka w Chodzieży wraz ze swoim chłopakiem.
Nie byłybyśmy wstanie tego osiągnąć bez wsparcia i pomocy najbliższych.

Tokio Raport - rozmowa z Karoliną Pęk

Wideo

Dodaj ogłoszenie