Śmierć za śmierć?

Prokuratura ze Skierniewic kończy śledztwo w sprawie bestialskiego zabójstwa, które na nowo wywołało w Polsce dyskusje nad celowością stosowania kary śmierci.

Prokuratura ze Skierniewic kończy śledztwo w sprawie bestialskiego zabójstwa,
które na nowo wywołało w Polsce dyskusje nad celowością stosowania kary śmierci. Przedwczoraj w Sejmie rozpoczęła się debata na temat jej przywrócenia. Czy nieczynna
od 1986 r. cela śmierci w poznańskim areszcie wróci do swojej pierwotnej roli?

Drugiego lipca br. na torach kolejowych pod Łowiczem znaleziono zmasakrowane zwłoki Anny D. Wkrótce złapano jej zabójców. Przyznali się, że zamordowali 21-latkę, by uczcić urodziny jednego z nich. Nie czują skruchy. Grozi im co najwyżej dożywotnie więzienie. Morderstwo, nie pierwsze w tym roku równie okrutne co bezmyślne, wstrząsnęło Polską. Czy jego sprawcy zasługują na życie?
Trzy daty: 12 marca i 30 maja 1985 oraz 28 lipca 1986. W tych dniach, w areszcie na Młyńskiej stracono trzech ostatnich skazanych w Poznaniu na karę śmierci.

- Nie byli wcześniej informowani - mówi Kazimierz Różański, rzecznik poznańskiego aresztu. - Nie było specjalnych cel dla skazanych na najwyższą karę. Byli osadzeni tak jak wszyscy. Tylko pewnego dnia ten jeden wychodził z celi - do lekarza albo do wychowawcy, a tam czekało na niego kilku funkcjonariuszy, żeby doprowadzić go do miejsca przeznaczenia. Chodziło o to, żeby nie budzić reakcji obronnych. Kat przyjeżdżał z Warszawy. Słyszałem, że wszystko odbywało się raczej spokojnie. List napisali do najbliższych, zapalali papierosa.

Osierocenie kotka albo ofiara systemu

Kazimierz P., urodzony w 1929 r., lata 60. rozpoczął odsiadką 10 lat za rozbój - pobił przechodnia i ukradł portfel. Wyszedł... I wtedy zaczął zaczepiać chłopców. W latach 70. posypały się wyroki za czyny lubieżne. Wreszcie 3 grudnia 1982 r. Kazimierz P. zabił 21-letniego kolegę z pracy. Poćwiartował ciało i rozwiózł po Poznaniu. Kończyny i głowę na Junikowo, tułów - pod Luboń. Po zatrzymaniu przyznał się także do wcześniejszego zamordowania 8-letniego chłopca w Szczecinie oraz 17-letniego ucznia w Poznaniu.

13 kwietnia 1984 r. poznański Sąd Wojewódzki skazał go za te trzy zabójstwa na karę śmierci i pozbawienie praw publicznych na zawsze. Po ogłoszeniu wyroku Kazimierz P. napisał do Sądu Najwyższego, że jest winny tylko jednego morderstwa.

- Ale mi mówili, że jak się przyznam do jak najwięcej zabójstw, to zostanę uznany za psychicznie chorego - pisał Kazimierz P. - Dlaczego ja muszę całe życie cierpieć, nie chciałem zrobić nikomu krzywdy. Kochałem życie. Miałem kotka i on również teraz cierpi. Opuściłem go...
18 września Sąd Najwyższy utrzymał w mocy wyrok śmierci. 18 lutego Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. 1 2 marca wyrok wykonano. 18 marca 1985 r. komisja w składzie: starszy sekretarz, starszy referent i palacz, wykonała postanowienie sądu dotyczące przepadku rzeczy. Spaliła swetry Kazimierza, jego ręcznik, zabezpieczone wycinki ceraty i próbkę sierści kota.

Takie były wytyczne

- To był kawał łobuza, już przedtem karany za czyny nierządne - wspomina były poznański prokurator. - Zgwałcił i zabił dziewczynę. Nie było wątpliwości, że on to zrobił. Zażądałem dla niego kary śmierci, bo... takie były wytyczne. Wyrok przyjął z dużym spokojem. Ja byłem bardziej zdenerwowany niż on. Czy czułem się jak morderca, żądając takiej kary? Cóż, tak do końca nie wierzyłem, że kara śmierci zostanie ostatecznie orzeczona.

Bigamista albo ofiara braku sumienia

Grzegorz T. urodził się 30 kwietnia 1953 r. Zmarł 30 maja 1985 r. Przyczyną zgonu było wykonanie wyroku Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu z dnia 14 lipca 1983 r. Został skazany na karę śmierci. Sąd uznał go winnym trzech zabójstw. Pasją Grzegorza T. były kobiety. Obliczył, że miał ich 500, w wieku od 14 do 59 lat. O swoje żony był piekielnie zazdrosny. Sam natomiast brylował w hotelu ,,Poznań’’, gdzie po wspólnie spędzonej nocy panie odkrywały najczęściej brak biżuterii. Niestety, na tym nie poprzestał. 10 listopada 1978 r. wsiadł do taksówki pod Dworcem Zachodnim i poprosił o kurs do Grodziska. Faktycznie miał zamiar wyłudzić przejazd... Jednak 25-letni taksówkarz zaczął gonić klienta. Grzegorz T. zatłukł go młotkiem, a samochód sprzedał. 10 sierpnia Grzegorz T. miał randkę z 40-letnią mężatką. Gdy wracali z kolacji w Podrzewiu samochód utknął w kałuży. Kobieta była gotowa zostać nawet całą noc, ale Grzegorz spieszył się do domu. Zdenerwował się i zabił kochankę korbą samochodu. Zanim porzucił ciało, zabrał pierścionki i obrączkę ofiary.
15 listopada 1979 r. zabił trzeci raz. Młoda, 21-letnia kobieta, którą zwodził obietnicą sprzedaży drutu zbrojeniowego na budowę, zbyt skutecznie broniła się przed gwałtem. Jej też zabrał biżuterię, pieniądze i kożuch.
Podczas procesu biegli określali zaburzenia Grzegorza T. jako ,,erotomanię z cechami sadystycznymi’’. Mówili, że nie jest w stanie przeżywać takich uczuć jak ,,wyrzuty sumienia’’. Wszyscy biegli podkreślali, że nie jest w pełni normalny.

Poznański sąd skazał go jednak na karę śmierci (niejednomyślnie - drugi sędzia złożył tzw. zdanie odrębne, w którym nie zgadzał się z wymiarem kary). Także w przypadku Grzegorza T. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Sąd wyznaczył termin wykonania kary na 20 maja 1985 r. Jednak rozporządzenie ministra sprawiedliwości ,,w sprawie wykonania kary śmierci orzeczonej przez sądy powszechne’’ wymagało zawiadomienia obrońcy skazanego, a do mecenasa nie udało się dotrzeć na czas... Grzegorz T. żył 10 dni dłużej.

Nie bronił się

- To nie była duża cela. I nawet nie szubienica, tylko pętla i zapadnia - mówi jeden z poznańskich prokuratorów. - Gdy go doprowadzono, robił wrażenie osoby nafaszerowanej środkami uspokajającymi. Jak zapytałem go, czy wie, dlaczego się spotykamy, zaczął płakać... Pytałem, czy chce księdza. Nie chciał. Potem usłyszałem tylko trzask zapadni. Nie mogłem patrzeć, bo ciągle się bałem, że będzie się bronił i wyrywał...

Zimny chirurg albo ofiara Temidy

Edmund K., urodzony 24 października 1947 r. Ociężały umysłowo pacjent szpitali psychiatrycznych dla dzieci. 11-letni podglądacz sekcji zmarłych kobiet. Wychowywany w poprawczaku postrach studentek Akademii Medycznej i spacerowiczek znad Rusałki, które łapał za biusty i krocza. Konstruktor lalek z gąbki, szmat i fragmentów ludzkiego ciała, przy których mógł bezpiecznie się masturbować. Nekrofil, rozkopujący groby i włamujący się do cmentarnych kaplic. Trzykrotny morderca - jego ostatnią ofiarą była 11-letnia dziewczynka, która zrywała trawę dla królików w Naramowicach. Dopiero gdy obnażył zwłoki, żeby wyciąć narządy płciowe, zorientował się, że zabił dziecko. Ale wyrżnął, zabrał i przyszył do swojej lalki. Mówił o sobie: ,,zimny chirurg’’. Dla biegłych stanowił przypadek zaburzenia, nie zarejestrowanego w literaturze światowej. 28 lipca 1986 został prawomocnie powieszony w areszcie przy ul. Młyńskiej w Poznaniu. Była to ostatnia w Poznaniu śmierć w majestacie prawa.

Cela śmierci czeka

Tam, gdzie w poznańskim areszcie wykonywano wyroki, dziś jest magazyn. Stoją w nim stare biurka i inne niepotrzebne meble... Czy miejsce to wróci do swojej pierwotnej roli? Zabiegają o to od lat politycy związani z PiS. Po zabójstwie studentki złożyli w połowie lipca kolejny projekt zmian w prawie karnym zakładających przywrócenie w Polsce kary śmierci za najcięższe zbrodnie. Czy podzieli on los podobnych inicjatyw z ostatnich lat? Przedwczoraj w Sejmie rozpoczęła się debata parlamentarna nad powrotem najwyższego wymiaru kary...

Kara niemożliwa

Karę śmierci delegalizuje europejska konwencja praw człowieka, która została podpisana przez Polskę. Zniesienie jej było warunkiem kandydowania RP do UE. W żadnym z państw Unii ten wymiar kary
nie obowiązuje, zniosła go nawet starająca się o członkostwo Turcja. Powszechnie przyjmuje się, że konsekwencją przywrócenia kary śmierci byłoby usunięcie Polski z UE - stąd niepowodzenie dotąd zgłaszanych inicjatyw ustawodawczych zwolenników tej kary.

Kara śmierci na świecie

Znoszenie kary śmierci na większą skalę rozpoczęło się w 1966 r.
po uchwaleniu Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich
i Politycznych. Do dzisiaj zniesiona ją w ok. 70 krajach. Obowiązuje wciąż w ok. 80 państwach, ale w części z nich nie jest wykonywana.
Do nielicznych krajów demokratycznych stosujących ją należą USA.
W 2003 r. na karę śmierci skazano w 63 krajach 2756 osób.

Kara śmierci w Polsce

W 1988 r. przeprowadzono ostatnią egzekucję w Polsce - w gdańskim areszcie stracono Pawła Tuchlina, „Skorpiona”, skazanego za zabójstwo 11 kobiet. W tym samym roku wprowadzono moratorium na wykonywanie najwyższej kary, ale orzekano ją (zamieniając na 25 lat więzienia) jeszcze do 1993 r. W 1997 r. zastąpiono karę śmierci dożywotnim więzieniem.

Barbara Sadłowska

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3