Czacz w Poznaniu: Tu kupisz wszystko [ZDJĘCIA]

Kije golfowe, organy, maglownica i porcelanowa zastawa. Do tego nakryta folią motorówka, amerykański grill gazowy, rowerki treningowe czy wyprawione norki. To wszystko - oraz znacznie więcej - można znaleźć w "Czaczu w Poznaniu".

Perełek nie brakuje. Część z nich trafia do poznańskich klubów (np. stylizowane meble), inne, takie jak wazoniki czy porcelanowe lalki, jadą jako rekwizyty do teatrów.

Zobacz też: Lumpeksy w Poznaniu


Przedmioty zgromadzone za metalową bramą przy ulicy Małe Garbary w Poznaniu łudząco przypominają asortyment ze znanego w całym kraju Czacza. Tam niemal każda stodoła jest zmieniona w dom handlowy. Jak wygląda poznański bazar?

Kilka niewielkich pomieszczeń, na środku placu dodatkowo ustawiony namiot. Wszystko wypełnione po brzegi. Jest kącik z książkami (głównie po niemiecku, ale też po polsku czy angielsku) oraz stojak z płytami winylowymi. W rogu leżą zwinięte dywany. Pomiędzy niezłożona wciąż szafa. Porządku utrzymać się nie da. Za duży ruch w interesie. Między tym wszystkim kręcą się kupcy.

- Przyszłam po krzesła - mówi jedna z klientek, która przyszła do "Czacza w Poznaniu" w piątek około godziny 10. - Jestem tu pierwszy raz, ale chyba coś wybiorę. Może krzesła będą wymagały trochę pracy, ale cena jest rewelacyjna.

- W nocy przyjechał transport z Berlina, więc proszę nie przejmować się bałaganem - tłumaczył w piątek przed południem Dariusz Domaszewski, właściciel. - U nas można znaleźć wszystko, a nowy towar pojawia się tak często, że warto przychodzić na bieżąco. Klientów nie brakuje, bo takich cen nie znajdzie się nigdzie indziej.

Powojenna, ręcznie robiona szafa w stylu barokow
∨ Czytaj dalej

ym kosztuje 2,4 tys. zł. Mniejsze szafki od kilku dziesięciu do kilkuset złotych. Za 300 złotych można kupić maskę afrykańskiego szamana. Ceny można na miejscu negocjować.

- Są antyki do renowacji ale też meble z lat 60. 70. i 80. - wylicza Dariusz Domaszewski. - Choć nie są to nowe rzeczy na pewno posłużą dłużej niż wiele produkowanych dzisiaj, kompletnie tandetnych mebli. Co więcej, wszystko jest znacznie tańsze niż w sklepie - zachwala.

Właściciel przyznaje, że często sam nie jest w stanie określić wartości przedmiotów.

- Wystarczy odpowiednia sygnatura na wazoniku i jest on warty nie kilkadziesiąt, a 1,5 tysiąca złotych. Takie sytuacje się zdarzały - mówi. I dodaje: Dlatego pojawiają się u nas poznańscy antykwariusze, którzy szukają rzeczy do swoich sklepów.

Przy Małych Garbarach można znaleźć wszystko, co bywa w mieszkaniu. Cały towar pochodzi bowiem z niemieckich mieszkań, które z jakichś powodów (śmierć, licytacja) muszą zostać opróżnione.

Twórz Nasze Miasto razem z nami. Pisz na poznan@naszemiasto.pl lub zostaw nam wiadomość na facebooku



ZEBRAliśmy nasze serwisy w jednym miejscu:

Wszystko o Lechu Poznań - BUŁGARSKA.PL: polub serwis na Facebooku
Filmy z Poznania i całej Wielkopolski - GŁOS.TV: polub serwis na Facebooku
Inwestycje i budownictwo w Wielkopolsce - DOM
Baw się i wygrywaj nagrody - KONKURSY




Komentarze (1)

avatar

Wybierz kategorię